środa, 27 kwietnia 2016

Witam :-)

Witam wszystkich, którzy mimo, ze blog został porzucony, nadal go odwiedzają. Niestety, ostatni post jest z 2013 roku, a mnie samej zmieniły się zainteresowania i niestety nie znajduję już tyle czasu i pasji na to wszystko. Dobrze, że informacje na tym blogu mają to do siebie, że są stale aktualne, więc nie usunę tego bloga, niech służy ludziom dalej, może komuś w czymś pomoże :-)

Pozdrawiam i żegnam z łezką w oku!

sobota, 4 maja 2013

Kredki Faber-Castell Polychromos 36

Nadszedł czas, w którym po długiej labie trzeba spiąć poślady i coś w końcu napisać, konkretnie. Trzy razy się zabierałam do tej notki, robiłam im zdjęcia dwa razy, za pierwszym razem wyszły fajne, w plenerze i w ogóle spoko, spoko. Zdjęcia się skasowały z karty pamięci próbując je zgrać na kompjuter... Myślałam, że dostanę wylewu, ale to dopiero potem, jak po wielu próbach odzyskania ich gówno z tego wyszło. Przyszła chwila na drugie podejście, zdjęcia są i w ogóle, ale nie podobają mi się. Cóż, nie będę się bawić z tym więcej, spróbuję wynagrodzić Wam to w jakości tekstu, spróbuję wycisnąć z tych kredek wszystko co się da XD Ok, więc... Zaczynajmy!
Przepiszę po chamsku teraz z moim wolnym tłumaczeniem to co napisali na odwrocie pudełka. Zdjęcie kredki powyżej nie jest przypadkowe, bo na jej podstawie będzie tekst:

  1. Kredka pozostawia miękki i żywy ślad,
  2. Gruby rysik na bazie oleju, odporny na wodę i plamy,
  3. Wysokiej jakości pigmenty w jasnych kolorach, niepowtarzalnie odporne na działanie światła i bez kwasowe,
  4. Tajemniczy znaczek SV na kredce oznacza iż wkład, rysik czy jak zwał tak zwał jest o wiele mniej podatny na złamania kiedy kredka np. upada,
  5. Rysik ma 3,8 mm czyli tyle samo co lepiej dostępne kredki akwarelowe Mondeluz od Koh-i-Noor
  6. Lakier na kredce jest przyjazny dla środowiska :D
Testowałam czy są tak bardzo odporne no i oto efekty:

Ten rudo-beżowy brąz potraktowałam zwykłym olejem, jak widać, nic, tylko kartka nasiąkła. Jaskrawą zieleń zalałam minimalną ilością płynu do demakijażu, zaś kobaltowy miał bliski kontakt z wodą, musiałam trochę pomazać jednak tym pędzlem by cokolwiek się rozlazło po kartce. Także uważam, że jest mocno wodoodporne, choć nie do końca :D


Cóż mogę rzec na temat kredek, które były niegdyś na szczycie moich marzeń? No kuźwa, rozczarowały mnie, teraz wiem, że cena nie gra roli przy tym jakie kredki mianujemy tytułem najlepszych, tylko to jak leżą w ręce i jaka gama kolorystyczna jest dla nas najładniejsza. Osobiście nie podoba mi się te woskowe uczucie pracując z nimi, a jeszcze bardziej do wylewu doprowadza mnie tak mała ich ilość, którą posiadam. 36 ze 120 dostępnych to jest nic, praktycznie nie ma żadnego koloru, który mi się podoba. Kocham róże i beże, a to co się w tym secie znajduje daleko odbiega od moich faworytów... Dobrze, że mam inne kredki, bo jeśli miałabym pracować tylko nimi to bym zwariowała na brak kolorów >.< Kredki same w sobie wyglądają bardzo ekskluzywnie, są piękne. Ale tu popełniają następną zbrodnie. Są okrągłe. Może dlatego posiadają ten system zabezpieczający rysik przed łamliwością, w zamian za to, że kulgają się jak szalone wszędzie gdzie się da -,- Jednak jeśli chodzi o krycie, nie mają sobie równych. Człowiek myśli, że kolor nie tyle idealnie przylega do kartki co włazi w nią, to jest jak rozlewanie z wiadra koloru w Paintcie. Papiór pokrywa się idealnie! Na dodatek jeśli chcesz zrobić przejście kolorów to nie ma wrażenia kredek świecowych (wszystko idealnie się zlewa, przenika) mimo woskowego uczucia, co mnie mile zaskakuje. Też z powodu ich miękkości (nie jakiejś ogromnej ale zauważalnej) szpic kredki szybko się tępi, co również mnie denerwuję, ponieważ wolę rysować dobrze zaostrzoną kredką. Jeśli jesteście ciekawi kolorów, zrobiłam mały color chart, oto on:


Są dosyć miękkie, ale niech nikt nie myśli, że są (w jakikolwiek sposób) pastelowe. Zostawiają pył, ale w małych ilościach. Poczytałam tu i ówdzie na oficjalnych stronach Faber-Castell co nieco o Polychromosach i mogę teraz dodać, że da się je rozpuścić terpentyną jeżeli kogoś to interesuje. To są kredki, przy których da się pracować warstwowo. Czyli nie ma większego problemu narysowaniem wody i dodawaniu innych elementów na tej samej powierzchni. Kredkę otula drewno cedrowe z Kalifornii, każde drzewo z osobna jest cięte tylko raz na sto lat! Kredki jak mówi producent są przystosowane dla profesjonalnych artystów, ale moim zdaniem nadają się dla dzieci, które potrafią szanować takie rzeczy XD Są miękkie, więc posiadaczom dłuższych paznokci może być smutno z powodu wielu odkształceń po paznokciach właśnie...  

Myślę, że jeśli dostanę w swoje łapki trochę więcej kolorów to zmienię podejście do nich, bo tymi kredkami rzeczywiście pracuje się specyficznie. Człowiek czuje, że trzyma w łapie "fachowy towar" :D Niestety nie dokonałam żadnych prac przy ich pomocy, ale pozwolę sobie pokazać prace innych ludzi, którzy ich użyli, więc oto linki, a ja kończę, na razie, papatki~!